| Topolino Club Nederland i historyczna trasa Tallin – Monte Carlo |
|
|
| Wpisany przez Filip Zieliński | |
| wtorek, 12 maja 2009 03:00 | |
Topolino Club Nederland jest organizatorem wyjątkowego rajdu rozgrywanego na historycznej już trasie Tallin – Monte Carlo. Jednym z miast, przez które będą przejeżdżać uczestnicy jest polska Warszawa. Co jest w tym takiego wyjątkowego? Trasa przebiega przez te same miejscowości co w 1939 roku, kiedy to dwóch śmiałków pokonało ją małym Fiatem Topolino…Wykaz historycznych modeli Topolino uczestniczących w tegorocznej wyprawie śladami swoich poprzedników: Mróz sięgał -15 stopni. Coś takiego jak zimowy płyn do spryskiwaczy jeszcze nie istniało. Pilot musiał własnoręcznie przecierać zamarzającą szybę, co nie było raczej czymś przyjemnym. W nocy padał śnieg, który przysypał wąską i słabo oznakowaną szosę. 18 stycznia Holendrom udało się osiągnąć Rygę. Siedem godzin później byli już w Kownie, by późnym wieczorem przekroczyć granicę III Rzeszy w okolicach Królewca. Do pokrytej śniegiem Warszawy wjechali 19 stycznia 1939 roku (godzina 6:17, zanotowana przez sędziego rajdowego). Dalsza trasa wiodła przez niemieckie autostrady koło Berlina, Unna, a także holenderskie Venlo, Onhaye w Belgii i Francję - Dijon, Grenoble, Gap, Levens. Gdy w regulaminowym czasie, po ponad sześciu dniach jazdy przekroczyli linię mety w Monte Carlo, przywitało ich słońce, temperatura powyżej 10 stopni (na plusie!) i szum Morza Śródziemnego. Najwyższe podium należało ex-aequo do francuskich załóg Trevoux/Lesurque (Hotchkiss) oraz Paul/Contet (Delahaye). Wyczyn Holendrów wzbudził sensację zarówno wśród innych kierowców jak i dziennikarzy. Stali się oni słynni w całej Europie. Przed startem mało kto wierzył w ich dojazd do Monte Carlo. Nie po raz pierwszy okazało się jednak, że siła woli i duch walki są ważniejsze od dużej mocy i doskonałych osiągów. Przejazd poczciwego i małego Fiata zgasił złośliwe uśmiechy na twarzach wszystkich sceptyków. Mocniejsze, a zarazem dużo większe pojazdy nie ukończyły rajdu z powodu problemów technicznych. Najmniejszy z pojazdów biorących udział w rajdzie, ówczesny Fiat, świetnie zdał trudny egzamin osiągając metę bez najmniejszej usterki. Anthony van Kampen utrwalił rajdowe emocje na kartach powieści (reportażu) Het groote Rally avovtuur. Książka ta stała się bestsellerem nie tylko w ojczystym kraju „rajdowców”, ale także w kilku innych państwach. Trasa 2009 r. /ok. 7500 km/. źródło/foto: Fiat |